Strona główna » Metamorfozy » Kobieta, dla której diastema przestała być cechą, a zaczęła być ograniczeniem
Przed
Po
Przed
To historia Pacjentki, która przez lata słyszała, że diastema to „urok” albo „znak rozpoznawczy”. Z czasem jednak coraz wyraźniej czuła, że jej uśmiech nie oddaje tego, kim jest. Duża diastema w górnym łuku oraz wyraźnie rozjechane jedynki sprawiały, że uśmiech był dominujący, niespokojny w odbiorze i trudny do zaakceptowania. Pacjentka nie szukała radykalnej zmiany. Chciała subtelnej, ale realnej poprawy, która zachowa naturalność i jednocześnie przywróci harmonię.
Zamiast doraźnych korekt zaprojektowaliśmy uśmiech całościowo. Cyfrowe planowanie pozwoliło dokładnie zaprojektować szerokość, kształt i relacje między zębami. Każdy element miał swoje uzasadnienie. Korony i licówki pełnoceramiczne stały się narzędziem do stworzenia uśmiechu spokojnego, harmonijnego i bardzo kobiecego. Efekt końcowy to uśmiech, który wygląda naturalnie, lekko i proporcjonalnie. Zmiana jest widoczna — ale nie krzyczy.
Po
Ta metamorfoza była dowodem na to, że zmiana nie musi być spektakularna, by była znacząca. Projektując uśmiech, kluczowym dla mnie było zachowanie balansu — zamknąć diastemę, ale nie „zabrać” Pacjentce jej naturalności. Pacjentka zyskała pewność siebie, swobodę uśmiechu i poczucie, że jej uśmiech wreszcie współgra z tym, kim jest. Bo dobrze zaprojektowana metamorfoza to taka, która podkreśla osobowość, a nie ją przykrywa. I zostaje z Pacjentką na lata — dokładnie tak, jak powinna.